Dlaczego tak?
Ej, ale dlaczego strona www, w 2024 r.? Przecież nie ma świata poza apkami i social mediami. Mamy przecie web 2.0, 3.0, 4:0 legia chuj?
Otóż:
- Bo chcę. Bo życie jest złe.
- Bo chciałbym, żeby nowe osoby, które dopiero co odkrywają Żóla, nie musiały się przebijać przez toporne posty na facebooku. Chcę oddać retro doświadczenie, gdy odkrywasz nowy komiks internetowy i możesz spędzić cały wieczór na przeglądaniu różnych staroci bez rozpraszania się powiadomieniami, reklamami i innymi duperelami walczącymi o uwagę.
- Facebook jest beznadziejny: obcina jakość, masakruje galerie, inwigiluje i podrzuca reklamy. Korzystanie z tego portalu jest chujowe, a prowadzenie funpaga jest już zupełnie mega-chujowe. Dodatkowo, chyba już tylko twój stary jeszcze regularnie korzysta z fb.
- Na własnej stronie nie mam żadnych ograniczeń. Mogę wrzucać co mi się podoba, bez cenzury, a zwłaszcza autocenzury, która się odpala, gdy jest się uzależnionym od jednego portalu, na którym nie można niektórych tematów poruszać. Dodatkowo mogę wrzucić coś animowanego, coś über długiego i nie martwić się, że coś się wykrzaczy.
- Bo wszystko może być w pjęknej jakości, i z opisami, jak w pierdolonej galerii sztuki, na którą nigdy nie zasłużę.
- Żeby sobie pomasować sflaczałe ego, a mniej ironicznie, żeby w końcu mieć do siebie więcej szacunku, przez szacunek do tego, co tworzę z wewnętrznej pasji.
- Żeby móc, robiąc tego typu blogopodobne posty, dzielić się jakimś tam doświadczeniem z zaczynającymi webkomiksiarzami. Nie kreuję się na żaden autorytet, weterana, czy inne chujstwo. Pamiętam tylko, jak sam zaczynałem i ciężko było znaleźć jakiekolwiek praktyczne porady czy przemyślenia komiksiarzy, poza Spellem, który do dziś wrzuca cenne info i rysuje zajebiście. Może byli inni, ale nie udało mi się nigdy do nich dotrzeć.
- Żeby móc spokojnie polecać wszystkie różne teksty kultury, które mnie inspirują i nie martwić się, że zaśmiecam timeline czy obcinam zasięgi itp.
- Żeby trochę poprawić moje zdolności komunikacyjne? Tak mało piszę i tak rzadko wyrażam się inaczej, niż przez krótkie, bełkotliwe komiksy. Mogę dla odmiany pisać długie bełkotliwe posty, których nikt nie przeczyta, ale co popiszę, to moje.
- I chyba najważniejszy powód: żeby nie zapomnieć. Mam spore problemy z pamięcią, z wielu wspomnień nic mi nie zostało, a kolejne są narażone na wypranie do zera. Pomagają mi tylko zdjęcia, jakieś zapiski (parę razy zaczynałem dzienniki, żeby odpuścić po miesiącu) i zeznania bezpośrednich świadków. Czasami czytałem te same książki, by zorientować się dopiero po paru rozdziałach. Pisałem chujowe rzeczy do ludzi, przepraszałem, potem znowu je tak samo pisałem i tak samo przepraszałem. Mam nadzieję, że uda się stworzyć punkty zaczepienia dla tego zajebanego śmieciem łba.