Zrelaksuj się
Nie jest to najładniejszy komiks, pod wieloma względami. Jest dosyć autobiograficzny i nie będę tutaj wchodzić w prywatne szczegóły, bo nie tylko mnie one dotyczą. Dosyć chujowa sprawa z selfcarem, bo z jednej strony nikomu nie będziesz w stanie pomóc, jeżeli wcześniej nie zadbasz o siebie i własne potrzeby. Nie będziesz mieć na to energii i siły woli. Z drugiej, zbytnie skupienie się na sobie może doprowadzić do zamknięcia się na potrzeby innych. Teraz zdecydowanie bliższa jest mi pierwsza opcja, bo żeby zbawić świat, trzeba najpierw wstać z łóżka, a nie zrobisz tego, jak się będziesz obwiniać o każdą jebaną sytuację. W tym komiksie obwiniam się jak samchuj i to już do toksycznego punktu. Dlatego wywaliłem go z facebooka, gdzie trochę nie jest miejsce na tego typu szokowanie bez ostrzeżenia i kontekstu. Tu mogę dać wiadomość dla samego siebie i innych: Masz prawo nie wiedzieć, co zrobić i jak komuś pomóc. Masz też prawo sobie wybaczyć potknięcia. Masz prawo szukać w sobie dobra. Masz prawo zachować milczenie, jesteście aresztowani za kontakt z niedorzeczną ilością frazesów (ale słusznych, ok?)!
Dobra, to coś o detalach: „ja ja moje”, to tytuł utworu Beatlesów – I Me Mine. Na ekraniku szaleje Chaturbate. „Thank you kind sir!” to tekst żebraków z Elder Scrolls: Oblivion. Do szklanki się leje Hans Greyl, dobre winko na lato, czasami dało się kupić tanio w biedrze. Jeszcze lepsze z lodem i wodą gazowaną. Skarpeta to… o, patrz! Na stole jest pyszna szarlotka! <spierdala w podskokach>