Usiądź w kółku!
Nawiązanie do określenia circlejerk – wspólnego walenia sobie konia nad czymś. W tym wypadku nad widełem hbomberguya wychwalającego Fallout: New Vegas. Ja się absolutnie z nim zgadzam, F:NV jest wspaniałą grą, którą przechodziłem wiele razy, na wiele sposobów (steam pokazuje ponad 400 godzin, ale sporo też grałem przed nabyciem legalnej wersji). Jednak nie uważam, żeby to był najlepszy Fallout. Najlepszym z nich jest Fallout 2. Jednak nie ten wydany w 1998 roku przez Interplay. O nie. Najlepszy był Fallout 2, którego mogłem poznać tylko z solucji, która była w moim pierwszym kupionym CD-Action – 8/2000. W numerze 7/2000 był dodawany F2 w pełnej wersji, spóźniłem się o miesiąc. Ale dzięki temu mogłem czytając opisy questów wyobrażać sobie grę, w której można robić wszystko. Można kogoś okraść, rozkopać groby, wysadzić sracz, ożenić się, uprawiać seks (seks w grze! :O), jeździć samochodem i na koniec ocalić pustkowia. Wyobraźnia pracowała i właśnie te obrazy w głowie stanowią dla mnie najlepszego Fallouta, żadna gra tego nie przebije. Pewnie jakoś 10 lat później usiadłem do F2 i zagrałem zażenowany sterowaniem i chujowością świątyni prób, ale potem poszło z górki i myślę, że 400 godzin mogło na tę część też pójść.
Mógłbym zrobić o tym videoesej na 5 godzin, ale niestety jestem tylko komiksiarzem, który ledwo jest w stanie upierdolić komiks na 4 kadry. Za to poza hbomberguyem mogę polecić stricte gierkowe kanały: Noaha Caldwell-Gervaisa i Action Button Tima Rogersa. Dużo godzin, dużo mondrego o grach.
Ożenić się już w 1998 roku? :O Myślałam, że takie rzeczy dopiero przyszły z grami typu Dragon Age!