Daj się zakrzyczeć już dziś
Jechałem do pracy i stojąc na światłach, patrzyłem sobie na bardzo zajebiście sunące sobie po niebie obłoki chmur. Był to wjazd do Pruszkowa i o moją uwagę cały czas walczyły jebane billboardy i inne plandeki reklamowe. Pismo jest słowem, które pojawia ci się w głowie, mimowolnie. Świadomość tego, że otoczenie jest zajebane reklamowym chaosem, który chce ci się wedrzeć siłą do łba, żeby nasrać tam zbędną informacją, przyznam, trochę mnie wkurwiła. Nie lepiej kontestować chmurki? Czemu zdecydowaliśmy, że tak chcemy się ze sobą komunikować, że to ma taką wartość, że jesteśmy w stanie poświęcić ogromną część wspólnej przestrzeni? To nie stało się samo, tylko jako społeczeństwo uznaliśmy, że tak będzie w porządku. A na przykład Krakowiacy zdecydowali, że nie jest i chwała im za to.
Jak ktoś chce znać konkretne nawiązania, to z lewej są kurwy z media expert, z prawej kurwy z biedronki, a w tle jakieś kurwy od telefonów co to je ma Lewandowski. Nie polecam tych firm, proszę unikać w miarę możliwości, niech kierownictwo marketingu wyjebie się i sobie te głupie ryje rozwali. A truchło na kiju to iguana on a stick z Fallouta.