Nie zmień sobie!
Zainspirowane tym mądrym esejem. TL;DR komiksy, które są relatable, nie dotykają problemu, tylko normalizują eksploatowanie się w pracy, pogłębianie mechanizmów unikających i kiedyś się kurwa obudzisz z ręką w nocniku w psychiatryku kurwa. Dobra przesadzam, ale jebać komiksy, które z autodestrukcji robią swoją tożsamość. Można powiedzieć, że trochę taki bywa Żól Bycia, ale nie wiem, czy kiedykolwiek przedstawiałem swoje chlanie czy rozbijanie się jako coś cool, albo quirk. Teraz piję tylko wodę i herbatę. To jest dopiero cool opcja mordo.
I sok (i Anatola xD).
The Garfield is real :O