Porozmawiajmy!
Może to dziecinne i edgy myślenie, ale zdecydowanie preferowałbym nieistnienie życia nad istnieniem. Myślenie typu: „Ach, gdyby nie było tylko człowieka na planecie, Ziemia byłaby taka piękna i dziewicza!” dla mnie nie ma sensu. Nadal zostaje masa zwierzątek męczących się w wiecznym cyklu pożerania i rozmnażania. I dajcie mi spokój, że to rozkminy na poziomie Ricka & Mortiego z 1000 IQ, po prostu preferuję kamienie, które robią nic. To dla mnie totalna utopia, chillera.