Skip to main content

Pyknij partyjkę!

W czasie, gdy COVID szalał i trzeba było siedzieć w domu na dupie, dobrą odskocznią były gry, a zwłaszcza takie, w których sobie można połazić i pooglądać widoczki. W mojej topce gier, które są w stanie scratch that itch do szlajania się będą tylko dwie pozycje, które działają. Gothic 2 i Fallout 4. Czemu tak, czemu nie New Vegas, czy Red Dead 2, czy nawet Skyrim?

Gothic 2, bo ma najlepszą mapę w historii action rpg (w które grałem). Jest dopieszczona, eksploracja jest ograniczana naturalnie trudnymi mobkami, jest mocno upakowana, zawsze wynagradza zwiedzanie, do tego są ładne widoczki (jak na swój wiek) i muzyczka. Do tego brak ograniczeń plecaka pozwala na satysfakcjonujące czyszczenie lokacji, żeby dorwać coś przydatnego, albo coś na sprzedaż, żeby potem kupić coś przydatnego. Rozwijanie postaci trochę trwa, więc do końca jest po co łazić, expić i lootować. Na minus może brak czasowego (tylko rozdziałowe) odradzania się potworów, przez co gra trochę ciśnie minmaxujące osoby do systematycznego czyszczenia całej mapy, co trochę jest zbyt meta momentami. Ale i tak 10/10. Czasami jak nie mam co robić z umysłem (np. gdy dłuży się jakaś trasa w górach), wyobrażam sobie plan, według którego będę zwiedzać Khorinis. To uczucie, gdy masz już dosyć łażenia w świecie rzeczywistym i chcesz połazić w giereczce.

W Fallout 4 szlajanie ma trochę inny charakter i inne rzeczy działają lepiej. Losowość gry wpływa na satysfakcję ze szlajania się, nigdy nie wiesz, gdzie wpadniesz na coś cennego. Mechaniki craftowania – trochę upierdliwe, trochę wciągające – pozwalają poczuć, że nie zmarnowało się czasu przy każdym zwiedzaniu i zbieraniu wszystkich śmieci. Zdecydowanie polecam granie w trybie survival, dodaje tego potrzebnego grze napięcia i mechaniki są znacznie przyjemniejsze, bez tego całego strzelania do gąbek na pociski. Bardzo lubię ambient, który towarzyszy łażeniu, razem z widoczkami daje cudowny klimat. Problemem tylko pozostaje cała reszta gry, w pewnym momencie wszystko zaczyna się nudzić, a fabuła to jest kurwa gówno obesrane. Do pierwszego przejścia F4 podchodziłem kilka razy. W momencie walki z deathclawem wychodziłem z gry, takie to było kurwa głupie. Odinstalowywałem. Wywalałem instalkę. Po paru dniach znowu odpalałem torrenty i ściągałem. Znowu wkurwiałem się po paru godzinach i wywalałem. Dopiero, gdy skupiłem się na ogarnianiu builda i ignorowaniu wszystkiego, co ma związek z główną fabułą, udało mi się wkręcić i lubię wracać do tego symulatora szlajającego się śmieciarza.

New Vegas niestety nie ma tak nagradzającego świata, nagrodą jest fabuła i to, jak został napisany świat. Po 417 godzinach, już widziałem wszystko i póki jeszcze pamiętam większość gry, nie mam niestety po co wracać. Skyrim nie ma zbyt ciekawej ekonomii i mechanik, żeby warto było łazić i odkrywać nieznane, plus większość lokacji wygląda tak samo. Red Dead 2 jest zbyt wymagający czasowo jak dla mnie, nie możesz przysiąść na chwilę, bo cała otoczka imersyjna wymaga klepania konia (wciśnij klawisz Y), wypicia kawy (wciśnij G, żeby przechylić kubek i rytmicznie siorbaj klawiszem P) i wysrania się przed wyruszeniem w dzicz (klawisz K). Może kiedyś uda mi się ruszyć dalej, ale póki co nie mam czasu i cierpliwości. Co tam jeszcze… współczesne Asasyny to masochizm, tak jak i Far Cry i Fallout 76 i GTA 5 i inne pierdolety. Więcej otwartych światów nie pamiętam. A, jest jeszcze Morrowind… współcześnie to trochę też masochizm. Przepraszam, ale nie przepraszam.

Wracając, moje ulubione gierki są bardzo fajne, ale jak wciągną, to się żyć nie da. Wpadam na tydzień, dwa zupełnej obsesji, tworzenia buildu, maxowania, sprawdzania mapy, wiki, pierdolca w skrócie. Dlatego ten stan przypomina mi właśnie nerwowe drapanie swędzącego miejsca aż do krwi.

Subscribe
Notify of
guest

0 Comments
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze

Czy pozwalasz na gromadzenie ciasteczek?

View more
Ciastkowe ustawienia
Akceptuj wszystko
Odmów wszystkiego
Ciasteczkowe polityki
Polityka ciastkowa
Cookie name Active

Ciasteczka służą do śledzenia Cię w Internecie. Bywają użyteczne do zapamiętywania ustawień na stronach, czy liczenia wyświetleń, ale weź Mordo, na miłość boską, odmawiaj jak leci. Jebać sprzedawczyków danych. To jak? Namówiłem?

Save settings