Bez stresu klikaj!
Ach! W końcu komiks postowany przed wrzuceniem na facebooka. Chciałem oddać klimat pierwszego zapoznawania się z moimi komiksikami – tego połączenia dyskomfortu i dezorientacji. Do tego inspirowane posiadówką w stylu warszawskiego disco funk party od Patyczaków z painta i tego tweeta Bartka Sitka.
Najgorsze, że menu się zgadza z tym, na co ostatnio sobie pozwalam. Pije piwo bez alko (żeby nie wróciły stare nawyki), kawa bez kofeiny (bo mi koliduje z lekami na ADHD), orzeszki bez soli (żeby nie podjadać czymś gorszym), woda z soczkiem (bo mnie gardło napierdala). Stałem się nudny i mniej już sobie szkodzę, co mi odbiera sporą część inspiracji dla komiksów. No kurwa, będziemy najwyżej gadać o emocjach. Ściągaj gacie!
Historia Żóla Bycia cz. 12
Ostatnio, jeśli chodzi o sprzęt do rysowania – przesiadłem się na iPada Pro M2 z nadzieją, że ułatwi mi trochę pracę i będę mógł spróbować swoich sił w animacji. No kurwa nie polecam jednak – opcja hover, która miała dawać więcej opcji, tylko się gliczuje i zostawia ogonki przy tuszowaniu. Jeśli chodzi o animowanie, to Procreate Dream jest strasznym niewypałem i odechciało mi się zupełnie odpalać tę kaszanę.
Został temat strony www. Robiłem ją przez ok. 2 lata, z masą przerw, ale zdecydowanie za długo to trwało. Jest postawiona na wordpressie z themem Salient. Nie jest to idealna opcja pod komiksy, ale dostałem od kolegi w barterze, więc stwierdziłem, że spróbuję coś wyrzeźbić. Rzeźbiłem 2 lata i nadal nie mogę powiedzieć, że ogarniam wordpressa. Nie było premiery na 10. rocznicę bloga, tylko dopiero na 12. Co zrobić, wyszedł okrągły tuzin.
Jeśli chodzi o plany na przyszłość, to zupełnie nie wiem, w którym kierunku pójdę. Nadal animacja brzmi ciekawie, strimowanie mogłoby być spoko, może druk, może figurki? Teraz już strona mnie nie spowalnia, więc mogę działać i tworzyć jak pojebany. Bardziej.