Historia Żóla Bycia cz. 5 cz. 2
Kontynuując myśl z poprzedniego postu na temat kryzysu, bycie INTERNETOWYM rysownikiem komiksowym daje wiele powodów do czucia się gorszym. Otoczenie internetowe sprawia, że nazywa się to, co robisz, kontentem, a mówiąc ściślej terminologią specjalistyczną, obraskiem w internecie. Komiksikiem. Coś co mignie i jest rel, albo meh. Nie drukujesz poważnego albumu, nie będziesz brany pod uwagę jako ktoś warty uwagi, wyróżnienia czy nagrody jury tego czy owego. Nawet nie dorastasz do poziomu zina. Kurczakiem nie dostaniesz. Internetowi bieda Raczkowscy, jak dobrze pójdzie z zaangażowaniem politycznym i autocenzurą, to może czasopismo was przygarnie. Dobra dosyć skamlania! Mamo bierz kamerę! Przekroczyłem 800 x 600! Mam swoją stronę! Płacę za to, żeby mnie oglądano! Brawo! Wielki człowiek! Wielka chwila!