He ptaszek, czyli Udławia się wuju problematyczna problematyczność
Korzystając z okazji, że ptaszki i he he ruchanie opowiem coś o moim drugim komiksie – „Udław się wuju”.
Nie cierpię tego gówna.
Rozumiem, że są osoby, którym bardzo się podobały te absurdalne pierdołki, ale dla mnie ten projekt już nie istnieje. Nawet nie dlatego, że komiksy są o he he segz (co jest ok, o tym innym razem), o historii ukrytej homofobii, niekrytej transfobii, obleśnym centryzmie i prostackim szokowaniu. Za to przepraszam, już z tego wyrosłem, nie wiem czy coś poza usunięciem bloga mogę teraz zrobić. Gdyby to było problemem, mógłbym kontynuować robiąc zwyczajnie lepsze komiksy, w zgodzie ze współczesnym sobą, pod szyldem Udław się. Jednak jest coś takiego z projektami, że w pewnym momencie żyją własnym życiem, mają własną tożsamość i autor ma mniejszą kontrolę nad tym rozpędzonym kurwiem. Gdy pojawia się w głowie pomysł, to albo jest to totalnie Żól Bycia, albo jak nic coś na Udław się. Mogę co najwyżej „udziwnić”, żeby nadawało się na Żóla, albo dowalić głupot, żeby było bardziej pod Udław się. Zdarzały się pomyłki i jest co najmniej jeden udławiowy komiks na Żólu. Welp.
Dobra, ale wracając, czemu Udław się is dead? Chodzi o źródło, z którego wybijają pomysły i energia z tym związana (żodyn new age, uspokój się). Żól Bycia czerpie ze wstydu (za siebie i innych), smutku i związanych z tym emocji. Natomiast Udław się to głównie frustracja (w tym na siebie i fanów) oraz zawiść. Jak się spojrzy, sporo komiksów to reakcje na jakieś konserwatywne buty włażące w życie, albo absolutne shitposty bez wartości, zrobione z nadzieją, że kogoś wkurwią. To nie jest dobre podejście. Jeżeli wstyd i smutek manifestujesz w komiksie, wywlekasz go na zewnątrz, pozbywasz się jego części z siebie. Co to za wstyd, jeżeli jesteś w stanie podzielić się nim z tysiącami ludzi, raczej kurwa martwy. Inaczej jest z frustracją, której nie rozbrajasz, tylko potęgujesz i wrzucasz w internet. Może nawet z tego wyjść coś zabawnego, albo pociesznego, jednak nie zmieni to intencji i emocjonalnych złogów, które zostawia po sobie. Trochę to przypomina tweety pisane pod postami polityków, śmieszny jad, ale może uspokój się, po co sobie robisz krzywdę.
Jest jeszcze kwestia czasochłonności. Udław się jest zabawne, gdy ciągnie się na wiele kadrów i przewidywana puenta przeciąga się, oczekiwania się zmieniają, już w końcu nie wiesz co się dzieje i to jest moment, gdy komiks działa jak należy. Szczerze, nie chce mi się tyle rysować i wolę za jednym posiedzeniem zrobić całość, a gdy masz 14 kadrów, to już to nie jest takie proste. Obecnie nie jestem do końca kompatybilny z takim rodzajem pracy ze swoim nędznym poziomem skupienia i równie słabą siłą woli ( chyba, że miałbym robić teledysk przez parę miesięcy, to spoko, to ja mogę xD).
TL;DR: Jeśli przyjmiemy, że Żól Bycia jest terapią, to Udław się wuju jest jej przeciwieństwem i dlatego jebać.
31.07.2019 Żól Bycia prześcignął Udław się w lajkach i w końcu radośnie mogłem odetchnąć z ulgą. Teraz różnica jest dużo większa i bardzo kurwa dobrze.
Żeby nie było, wrzucę, o tutaj, kilka dobrych komiksów Udław się wuja, co by się nie marnowały.