Przyjebej!
Komiks wyborczy, ale nie mówicie PKW, bo mnie dojadą.
Po wynikach sobie trochę poedytuję ten post, żebym mógł po latach sobie sprawdzić, czy to był TEN moment. Czy Polska się przebudziła? Czy się stała łołk?
Jebnięcie wielkim tuńczykiem jest metaforą oddania [cenzura] na [cenzura], który systematycznie [cenzura] w sondażach. Obrywający to nasz koryciarski mainstream polityczny.
Ostatecznie kandydat [cenzura] dostał [się dowiemy] i było to początkiem [się dowiemy] i końcem [się dowiemy].
Trochę komiks i post może sugerować mój fanboizm w stosunku do partii [cezura] i [cenzura], ale szczerze mam zawsze w sobie cały zapas braku zaufania do polityków. Mogę ufać NGOsom, różnym anarchistom załatwiającym lokalne sprawy, ale posłowie? Ludzie chodzący do TV, walczący o poparcie w systemie demokracji późnego kapitalizmu… to już ciężko. Można mieć nadzieję, że np. kieruje nimi głównie ego i chcą dobrej zmiany, bo chcą być tymi którzy ją wprowadzą. I to jest ok. Za to jest cała masa innych motywacji i przeciw nim chętnie dziś oddam głos.