Miej nadzieję
Komiks zrobiony zaraz po inwazji Rosji na Ukrainę. Niestety wojna trwa już ponad rok i ciągle nie widać jej końca. Słoneczniki są jednym z symboli Ukrainy, tu odwołują się do nagrania z początku wojny, gdy Ukrainka wręczyła rosyjskim żołnierzom nasiona słonecznika, „żeby chociaż słoneczniki wyrosły, gdy tutaj padniecie”. Wokół Kijowa nadal można spotkać wraki – „rozjebane ruskie gówno”, jak to ładnie ujął jeden z ukraińskich żołnierzy. Wspomniane w tytule „Idi nahui” przekazali do rosyjskiego krążownika ukraińscy obrońcy Wyspy Węży na Morzu Czarnym w odpowiedzi na wezwanie do poddania się.
Trochę chciałem tym komiksem posłać afirmację pokoju, bo ogólnie mieliśmy w kraju niepokojące reakcje (teraz już trochę się wszyscy przyzwyczaili do wojny i front oddalony jak w 2014). W internecie radośnie dzielono się zdjęciami zestrzelonych pilotów, usmażonych czołgistów, czy nagrań dronów rozpierdalających srającego soldata. Odezwała się jakaś skumulowana żądza krwi i to było dosyć przerażające. Rosyjskim żołnierzom życzyłem przede wszystkim dezercji, a nie śmierci. Dobrze ten okres opisał Afrojax. Ja rozumiem, że po ludobójstwie w Buczy, po słuchaniu relacji, jak wyglądały tortury (znajomy Ukrainiec z pracy mi opowiadał, jak całą wioskę chłopców wykastrowano w 2014 i nie dowierzałem – czemu nikt wtedy nic nie mówił o zbrodniach wojennych? Odpowiedź jest prosta: bo tak wygląda każda wojna, tylko się o tym nie mówi i w filmach nie pokazuje), jak rosyjska propaganda kłamie bez zająknięcia, że za to całe piekło chciałoby się zrównać tych skurwysynów z ziemią. Dla poczucia sprawiedliwości. Ale w oglądaniu krwawych streamów z wojny jej nie znajdziemy, raczej tylko stracimy część człowieczeństwa.
Jeszcze w temacie Ukrainy dodam, że przerażała mnie decyzja Zełenskiego o zakazie wyjazdu z kraju dla mężczyzn w wieku poborowym. Była powszechnie akceptowalna i zakładam, że u nas też chętnie by była zastosowana. W sumie nie chodzi nawet o strach o własny tyłek, tylko zasadę. Średni jest pożytek na wojnie z porcelanowych chłopców, poza możliwością posłania ich na śmierć. A jeszcze dochodzi wątek trans kobiet, które mają płeć przypisaną przy urodzeniu w papierach, one też nie mogły uciec przed wojną. W wojnie obronnej jednostki silne bronią słabszych i tak, mężczyźni mają prawo być tymi słabszymi.
Na koniec trochę czarnego humoru. Trochę się zapomina, ale inwazja zbiegła się w czasie z premierą Elden Ringa. Pojebanie było oglądać twittera, gdzie feed łączy tragiczne relacje z głośnym hypem na giereczkę. Wątki połączył jeden dzielny gamer z 4chana: