Wyrusz w rejs
Komiks o tym, jak chujowo jest jeździć do pracy samochodem, gdy musisz, a brak snu i stany depresyjne wypierdalają cię poza ciało. Chujowo spałem przez to, że próbowałem mieć życie poza pracą i móc spędzać więcej czasu ze swoją dziewczyną. Takie coś nawet ma swoją nazwę – „revenge bedtime procrastination” i jest nasilającym się zjawiskiem. Udało mi się narzucić zasadę spania co najmniej 7 godzin, nawet gdy się przez to spóźnię do pracy. Wolę się spóźnić, niż myśleć cały dzień, jak bardzo chciałbym nie żyć. Nie mówiąc o stwarzaniu niebezpieczeństwa na drodze. Niby odpalam autopilot i robię wszystko, jakbym jechał normalnie, ale nie ma mnie w środku podczas jazdy, myśli zamieniają się w papkę i chuj wie, co się dzieje wtedy z czasem reakcji. Czasami derealizacje wchodziły w tryb ultra, wtedy czułem mdlenie w głowie i ciarki. Do tego muszę wszystkimi siłami utrzymać skupienie, żeby zupełnie nie odlecieć. Nie polecam 0/10. Sen to zdrowie.