Wciskaj gaz!
W tym czasie zaczął się boom na NFT i wszelkiej maści paskudne gify i rendery złocistych statuetek. Jak ktoś nie wie, NFT to plik ze „sztuką” z niepowtarzalnym ciągiem zaszyfrowanych znaków, za które się buli kasę i zużywa masę prądu, żeby to coś zaszyfrować. Kurwa nie wiem, pewnie źle to opisuję. Technikalia są nieistotne, ważne są skutki popularyzacji tego gówna. Biedni artyści rzucili się, próbując zarobić jakieś grosze, LECZ, żeby móc coś sprzedać jako NFT, trzeba najpierw to wymintować przy użyciu wykupionej za prawdziwe pieniądze kryptowaluty. Ogólnie działało to jak piramida finansowa do ruchania artystów digitalowych. Była to też próba rozszerzenia rynku handlu sztuką o digitale, żeby móc lepiej prać pieniądze, spekulować i tworzyć koszty. Co z tego wynika, dla artystów internetowych? Ano gówno. E-chuj.
Na Facebooku w komentarzu załączyłem przekonwertowany plik w formie niepowtarzalnego kodu. Zmieniłem rozszerzenie z gif na txt i skopiowałem ciąg robaczków. To ma taki sam sens jak NFT.