Poszukaj solucji
Takie tam z komputerowo-gejmerskimi analogiami o radości egzystencji w czasach późnego kapitalizmu, gdzie: tożsamość podpieramy na wyborze takiej a takiej marki i głosowaniu na taką a taką partię (które naturalnie dążą do duopolu, zależy ile kto z zewnątrz mąci). Nic sam nie zmienisz. Nikt niczego nie zmieni (to wszak wersja ostateczna – lepszego ustroju przecież nie ma). A na górze nikt nie słucha apelów. Dzidzi nie płacze, dzidzi niech się przyzwyczaja.